Diablo III – oryginalnie czy populistycznie?
Powyższe pytanie nie jest tak całkiem pozbawione sensu, jak mogłoby się wydawać – wystarczy uważnie przyjrzeć się nowej części
„Diablo”, żeby zauważyć pewne prawidłowości. Zacznijmy od rzeczy najbardziej oczywistych: w „Diablo” mieliśmy do wyboru trzy klasyczne już dziś typy postaci: czarodzieja, wojownika i łuczniczkę. W „Diablo II” zestaw ten został nieco zmodyfikowany przez dodanie nekromanty i paladyna, czarodziej zmienił płeć, wojownik został barbarzyńcą, a łuczniczka (po przemianowaniu na amazonkę) zyskała opcję walki oszczepem.
W dodatku do „Dwójki” pojawiły się jeszcze dwie klasy – druid i zabójczyni, dając łącznie 7 klas postaci, z których każda miała swoje plusy i minusy, ale też przy przemyślanym rozwoju postaci każdą z nich dało się grę przejść bez problemów.
Dodatkowo każda miała swój własny, unikalny styl walki i specjalizowała się w innym typie starć: czy to w walce na odległość (amazonka, czarodziejka), w półzwarciu (druid, paladyn, nekromanta), czy to w bezpośredniej konfrontacji (barbarzyńca i zabójczyni).
W „Diablo III” grywalnych klas postaci ma być 5, przy czym jakoś tak dziwnie przypominają one te najpopularniejsze wśród grających w DII: barbarzyńca (wiadomo), czarodziej (też wiadomo), demon hunter (nowa wersja amazonki, walczy na odległość bronią strzelecką), monk (czyli podrasowana zabójczyni) oraz witch doctor (zmodyfikowany nekromanta). Jak widać w zestawieniu zabrakło paladyna i druida, zapewne dlatego, że paladyn był zwyczajnie „przepakowany” i zbyt mocny w stosunku do innych postaci, a druid raczej mało popularny i raczej trudny w obsłudze – przy czym nie było też dla niego takiej różnorodności ścieżek rozwoju jak w przypadku innych postaci.
Poza tym pamiętajmy: niedługo wychodzi „podstawka” gry, a na pewno nie obędzie się bez dodatków, czyli też najprawdopodobniej dojdą i nowe klasy postaci. Idźmy dalej: w zasadzie to, co otrzymamy, jest tym, czym byłoby „Diablo II” po uwzględnieniu większości próśb graczy – mam na myśli dużą skrzynkę na ekwipunek, złoto, które jest coś warte, indywidualne dropy z potworów, brak wymagań statystyk aby móc używać określonych przedmiotów, i tak dalej, i tak dalej… Nie mówię, że to wszystko już było i że gra będzie kiepska, mówię tylko, że nie jest aż tak innowacyjna, jak ją zachwalają twórcy. Niezależnie od wszystkiego i tak zamierzam „Diablo III” kupić, przetestować, a wtedy będę mógł na pewno powiedzieć coś więcej. Na razie wiem na pewno, że pierwszą postacią, jaką będę grał, będzie Witch Doctor (bo bardzo lubiłem nekromantę
). Pozostaje tylko czekać, aż zacznie się wysyłka preorderów…














