„Might & Magic: Heroes VI” – wielki powrót czy wielka klapa?
Jako zagorzałego fana serii bardzo zabolała mnie średnio udana „czwórka”, wydana po trzech kolejnych genialnych częściach gry. W piątej odsłonie na szczęście nie było tak źle i do dziś czasem sobie grywam, jednak póki co nic nie przebija legendarnej już trzeciej części tej turowej strategii. Pomijam już zupełnie fakt, że co bardziej ortodoksyjni fani twierdzą, że nie istnieją inne części niż trzecia – szczęśliwie jest takich maniaków niewielu i żadnego nie znam osobiście. 
Niemniej jednak z niecierpliwością czekałem na premierę „Heroes VI”, kiedy nagle okazało się, że zostaje przełożona o miesiąc. Zwykle jest to znak, że dzieje się coś niedobrego (czytaj: gra jest na tyle niedopracowana, że trzeba jej poświęcić jeszcze trochę czasu, żeby chciała się w ogóle uruchomić), ale tym razem podobno chodzi tylko o względy marketingowe. Pożyjemy, zobaczymy…
Na pewno wiadomo za to, że gra będzie wydana w dwóch wersjach: zwykłej i kolekcjonerskiej, przy czym ta druga ma mieć dodatki nie tylko „zewnętrzne”, jak koszulka, plakat, artbook czy pierścień(!), ale i czterech unikalnych bohaterów, dwie nowe (i też unikalne) bronie, dodatkową i niedostępną w inny sposób mapę oraz (co ciekawe, przyjemne i zaskakujące) trzydziestodniowy dostęp do gry „Might & Magic: Heroes Kingdoms”, która to jest grą przez przeglądarkę.
Zestaw – nie ukrywam – spodobał mi się, a kiedy spojrzałem na cenę, spodobał mi się znacznie bardziej: wszystko to za 189 złotych. Jedyny minus to fakt, że na szóstą część jednej z moich ulubionych gier poczekam sobie jeszcze dwa miesiące, bo wysyłka zacznie się dopiero około 20 czerwca. Mam nadzieję, że to, co otrzymam, zrekompensuje mi ten ciut przydługi czas oczekiwania…
















